Pierwsze słowa dziecka – wyczekiwane i upragnione. Gdy Twoje dziecko zaczyna mówić pierwsze słowa czujesz, że przechodzicie na inny etap. Nam w nauce mówienia bardzo pomógł Pucio. „Pucio uczy się mówić” moim zdaniem to taki „must have” każdego dziecka, które zaczyna swoją przygodę z mówieniem.

„Pucio uczy się mówić” – o co chodzi?

Pucio to taki młody chłopak, który poznaje swoje pierwsze wyrazy. Dziecko czytając książkę „Pucio uczy się mówić” utożsamia się z Puciem. Puciek tak jak każdy młodzik chcę przekręcać pokrętła pod zupą, bawi się misiem czy z rodzeństwem. Książka przedstawia życie Pucia i jego całkiem fajnej rodzinę. Model 2+3 w którym tata aktywnie uczestniczy w życiu swojej rodzi bardzo się chwali. Dodatkowo Pucio ma psa, który nie opuszcza go na krok a nie oszukujmy się, które dziecko nie lubi psów? U nas po sztandarowym „mniam, mniam” słowem nr 2 jest „hau, hau”.

Pucio uczy się mówić

Nauka przez zabawę

Najlepsza nauka to ta przez zabawę. Żadna nowość. Wspomniana wcześniej książka to pozycja, przy której nawet ja się dobrze bawię. Książka przepełniona dźwiękonaśladowczymi wyrażeniami oraz samogłoskami , które dorosły musi wypowiedzieć. Im bardziej wczuję się w intonowanie poszczególnych dźwięków tym lepiej moje dziecię je zapamiętuje.

Przygody głównego bohatera oraz jego rodziny przedstawione są bardzo prosto zarówno pod względem języka jak i retro ilustracji. Wspólna zabawa może nie tylko polegać na odczytywaniu dźwięków przez dorosłego ale również na zadawaniu prostych pytań.  Warto każdy omawiany dźwięk pokazać maluchowi palcem na rysunku kogo oraz czego dotyczy. To samo w przypadku zadawania prostych pytań „kto to?”, „co robi”?

Pucio uczy się mówić

Fajnym zamysłem książki jest powtórzenie wszystkich dźwięków na dole każdej strony. Podczas opowiadania historii nowe wyrazy mogą się zapodziać. To rozwiązanie pozwala skutecznie skupić się na konkretnych obrazach oraz dźwiękach.

Pucio uczy się mówić

Świetny pomysł na wspólne spędzanie czasu

Bardzo lubię mojej córce czytać książeczki. Jest to czas nie tylko nauki ale też  czas niesamowitej bliskości między nami. Córa siada mi na kolanach, przytula się a ja pajacuje mucząc albo szczekając. Przy roczniaku, który dopiero co nauczył się chodzić ciężko spędzić z nim chwilę czasu bez ruchu. Czytanie akurat tej książeczki z dzieckiem pozwala samemu poczuć się jak dziecko.  Dodatkowo może ją z dzieckiem czytać każdy: mama, tata, dziadek, ciocia.

Pucio uczy się mówić

Dlaczego ta książka jest taka fajna?

Oprócz ciekawego zamysłu książki z mojej obserwacji ta książka jest po prostu ładna. Stworzona trochę w retro stylu. Jej olbrzymim atutem jest kolorystyka – delikatna, przygaszona, spójna. Pucio tak jak większość książeczek dla dzieci nie atakuje nas krzykliwymi, kontrastowymi kolorami.

Pucio uczy się mówić

Z punktu widzenia matki ważnym aspektem jest dla mnie trwałość książeczki. Wydrukowana na grubym kartonie oraz złożona w taki sposób, że nawet mój mały psotnik nie jest w stanie jej rozerwać. Puciowi oberwało się tylko na rogach, kiedy córze szły wszystkie czwórki na raz i trochę swędziało.

Pucio uczy się mówić

Z punktu widzenia dziecka muszę pochwalić książkę za jej format i ilość stron. Na początku to był główny atut tej książeczki. Przekręcanie dużej ilości stron sprawiało jej niesamowitą frajdę.  Z czasem zatrzymała się na jednym słówku – oczywiście szczekającym psem a teraz (po jakiś 6 miesiącach użytkowania) jesteśmy w stanie przejść przez całą książeczkę i wszystkie jej dźwięki za jednym razem.

Pucio uczy się mówić

Dla jakiego dziecka taka książeczka?

Kupiliśmy tą książeczkę jak córa miała jakieś 9 miesięcy. Wtedy liczyło się tylko przekręcanie stron. Tuż przed rokiem opanowała słowo „hau, hau” i wtedy była zainteresowana stronami, gdzie piesio odgrywał znaczącą rolę. Obecnie ma 15 miesięcy i książka „Pucio uczy się mówić” jest jedną z najczęściej chwytanych „zabawek”.

Pucio uczy się mówić

Na co zwrócić uwagę podczas wspólnej zabawy z tą książką?

Autorką książki jest logopeda, pedagog dziecięcy, pedagog twórczości (fajnie brzmi) pani dr. N. hum. Maria Galewska-Kustra. Zaleca aby zwrócić uwagę czy dziecko podczas wspólnej zabawy:

  • jest zainteresowane książką;
  • patrzy na to co pokazujesz;
  • czy ma ochotę samodzielnie wskazywać obiekty, które pokazujesz;
  • czy podejmuje próby powtarzania dźwięków zarówno tych, które zna oraz całkiem nowych;
  • czy próbuje nazywać konkretne obiekty. 

Wiadomo, że od dziecka 9 miesięcznego nie należy wymagać aby nazywało osoby czy konkretne wszystkie dźwięki z książeczki ale warto być czujnym i obserwować swoje dziecię.

? Zastanawiasz się jak zmotywować swojego bobasa do mówienia? Bardzo polecam  wpis: jak nauczyłam swoje dziecko mówić „mama”?

Brakuje Ci pomysłu na prezent dla dziecka na święta? Polecam z całego serca tą książkę.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *