„Człowiek rodzi się od początku swego istnienia, a razem z nim mają rodzić się na nowo małżonkowie – już jako rodzice” W.Fijałkowski

Obecnie panuje moda na wspólne rodzenie. Przyjście na świat dziecka jest niesamowitym momentem. Warto celebrować ten czas, rodzić razem, wspierać się w tej trudnej oraz nowej sytuacji. Decyzja o tym to kwestia indywidualna, która powinna być poważnie przemyślana przez obojga rodziców.


Poród rodzinny – dlaczego tak?

Poród rodzinny to początek nauki bycia naprawdę razem w trudach życia małżeńskiego. A przyjście pierwszego dziecka wywraca świat małżonków do góry nagami. Niepokój i napięcia związane z nową sytuacją mogą wywoływać stres i konflikty. Rodzenie we dwoje nadaje więzom małżeńskim nowy, pełniejszy kształt. Przed mężczyzną zostają otwarte możliwości do pełnego bycia razem ze swoim dzieckiem od pierwszych chwil narodzin.


Zalety wspólnego rodzenia

Przeżywanie porodu całą rodziną niesie ze sobą wiele dobra. Każdej osobie daje zupełnie coś innego:

Kobieta:

  • potrzebne wsparcie;
  • poczucie bezpieczeństwa, szczególnie w tak nowej sytuacji i miejscu;
  • czuje się mocniejsza, silniejsza;
  • lepiej korzysta z relaksu pomiędzy skurczami;
  • niezbędna pomoc;

Mężczyzna:

  • możliwość doświadczania ojcostwa od pierwszych chwil po narodzinach dziecka;
  • przeżywa trud, zmęczenie, ból swojej rodzącej żony;
  • spełnienie się jako głowa rodziny;
  • pilnuje bezpieczeństwa, praw swojej żony oraz dziecka jako bardziej trzeźwo myśląca osoba w związku;
  • zapewnia dziecku bezpieczeństwo od pierwszych chwil życia.

Małżeństwo:

  • umocnione poprzez wspólne przeżywanie porodu.

Wady wspólnego rodzenia

Ciężko mi pisać o wadach, ponieważ jestem fanką porodów rodzinnych. Poniżej obawy oraz lęki związane z porodem rodzinnym przez pryzmat poszczególnych osób, które przyszły mi na myśl:

Kobieta:

  • lęk przed nieestetycznym porodem, którego mąż będzie świadkiem;
  • ocenianie ze strony męża;
  • zmiana zdania/oceny jej osoby w oczach ukochanego;

Mężczyzna:

  • błędna ocena zachowania rodzącej żony;
  • mężczyzna chcąc ukryć swój niepokój lub zdenerwowanie zamiast pomagać może dekoncentrować swoją żonę, krytykować ją;
  • wchodzenie w rolę reżysera, dyktatora porodu – czasem mąż może za bardzo przejąć inicjatywę chcąc wyreżyserować cały poród po swojemu;

Małżeństwo:

  • zaburzenia sfery intymnej po nieestetycznym widoku jakim jest poród, który niekoniecznie może zgodzić się z obrazem kreowanym w mediach.

Dlaczego mężczyźni nie chcą być przy porodach?

Mężczyzna może nie czuć się gotowy do wspólnego rodzenia. Ma do tego prawo i nie powinien być w żaden sposób oceniany. Jako pozytywny aspekt powinno być traktowane jednak to, kiedy mówi o tym odważnie i wprost. Być może kieruje nim lęk przed nową sytuacją, wrażenie niemożności pomocy swojej żonie, czy poczucie bezużyteczności. Być może mąż boi się widoku cierpiącej żony, może czuję, że to wydarzenie zbyt szokujące lub nieestetyczne. Wybranek zmuszony do bycia przy porodzie będzie się czuł bardziej jako widz niż jako aktywny uczestnik porodu.


Trochę historii..

Pierwszy raz mężczyźnie pozwolono być na sali porodowej w 1953 we Francji. W Polsce takie wydarzenie miało miejsca aż 30 lat później, w czerwcu 1983 roku w Łodzi. Małżonkowie wspólnie przygotowywali się do uczestnictwa w szkole rodzenia. Po kilku latach dobrych doświadczeń porodów rodzinnych zjawisko zaczęło być coraz bardziej popularne, zmieniło to podejście personelu na oddziałach położniczych.


Co może robić mąż podczas porodu?

Największą zaletą obecności obojga rodziców na sali porodowej jest fakt, że to mąż najlepiej zna swoją żonę. Zna jej reakcje, odporność na ból, upodobania. Oto kilka sytuacji w których może być pomocny dla rodzącej:

  • wsparcie w chwilach załamania;
  • pomaga w oddychaniu, trzyma tempo, pilnuje żeby żona oddychała, oddycha razem z nią;
  • pomaga w relaksie poprzez np., masaż barków, kręgosłupa, pośladków, nóg;
  • przytula, zapewnia podstawowe potrzeby.

Nasz rodzinny poród

Decyzja była wspólna. Chociaż przyznam, że bardzo mnie ucieszyło gdy Pan Mąż wyraził chęć na bycie tam razem ze mną. W tej strasznie nowej sytuacji dzięki mojemu mężowi czułam się bezpiecznie. Czułam że sprawuje nade mną pieczę. To on zna mnie najlepiej i jest w stanie dodać mi sił i otuchy. Momentami było trudno a nawet bardzo ale jego dotyk, spojrzenie i wyrozumiałość bardzo mi pomogły. Po porodzie, gdy przywitaliśmy się z dzieciątkiem i mieliśmy czas dla naszej rodziny wszyscy we troje ucięliśmy sobie drzemkę. Cieszę się, że urodziliśmy nasze dziecko razem.

Drugi poród: również rodziliśmy razem. Co prawda był bardzo szybki ale też trudny na swój sposób. Oprócz niesamowitego wsparcia, którego potrzebowałam małżonek odkrył, że masaż krzyża uśmierza ból i w każdym skurczu mnie masował. Dodatkowo w najbardziej bolesnych skurczach polewał mi plecy i krzyż ciepłą wodą a ja odkryłam, że wtulanie w jego kolano również uśmierza ból.


Mój mąż o porodzie rodzinnym:

Mój małżonek tak pięknie się rozpisał, że potraktuje to jako osobny post…


Śmieszki z sali porodowej nr 1:

1. Krzyżówki – gdy skurcze były już regularne i nie potrafiłam przestać myśleć o bólu małżonek wyskoczył z sali porodowej i pobiegł do sklepiku po… 100 panoramicznych. Wszystkie trudne hasła rozwiązywał sam a taki proste, na które byłam w stanie odpowiedzieć zadawał mi. Mój rekord to 3 odpowiedzi pomiędzy skurczami.

2. Spacerki – w trakcie chodzenia mniej mnie bolało więc Pan Mąż złapał mnie za rękę i chodziliśmy od ściany do ściany w naszej sali. Zrobiliśmy kilka dobrych km…

3. Wanna – 3 razy wchodziłam do wanny, wychodząc było mi obojętne czy mam coś na sobie czy nie, nie przeszkadzała mi obecność położnych a przed porodem tak bardzo stresowała mnie sfera związana z nagością. Jedyne co pamiętam to jak małżonek chodził za mną z ręcznikiem i piżamką i delikatnie mówił „Kasiu, wytrzyj się albo chociaż przykryj, załóż piżamkę…”.


Poród rodzinny był dla mnie mocnym doświadczeniem miłości małżeńskiej. Cieszę się, że pomimo różnych trudności rodziliśmy razem. Z całego serca mogę polecić to doświadczenie każdej przyszłej mamie.


 

Komentarze

2 Replies to “Poród rodzinny – wady i zalety. Jak to wygląda, co daje i czy tak naprawdę warto.”

  1. Super, że czasy się zmieniają i ciąża to nie tabu i panowie towarzyszą ukochanym w tej trudnej chwili. To nie jest tylko kobieca sprawa, to jest sprawa rodziny. Dobrze, że takie teksty powstają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *