Jakiś czas temu opublikowałam tekst dotyczący porodu rodzinnego oraz moich refleksji na ten temat. Podczas pisania tekstu poprosiłam mojego małżonka, aby opisał poród swoimi oczami i ocenił czy warto było tam ze mną być. Jego odpowiedź jest bardzo fajnym świadectwem ojcostwa dlatego dzielę się tym tutaj.


Kto jeszcze nie czytał: poród rodzinny – czy tak naprawdę warto?


Moja obecność podczas porodu od początku była dla mnie czymś naturalnym.

Od początku ciężko mi było godzić się z faktem, że mógłbym przez cały poród (przy pierwszym było to niemal 12 godzin!) przesiedzieć gdzieś w poczekalni ze smartfonem w dłoni, lub rozwiązując sudoku. Świadomość faktu, że tuż za drzwiami moja żona przeżywa jedne z najtrudniejszych w jej życiu doświadczeń sprawiały, że moja chęć towarzyszenia jej w tych trudnych momentach stawała się oczywista i niepodlegająca dyskusji.

Fakt obecności ojca przy porodzie nie przysługuje się jedynie małżonce. To również ważne doświadczenie dla mnie. Pozwala zrozumieć trud, który kobieta wkłada w macierzyństwo już od pierwszych chwil obecności nowego człowieka. Obserwując trudy połogu czymś zupełnie zrozumiałym staje się również szczególna relacja zawiązująca się między dzieckiem, a matką, którą nam – mężczyznom – bardzo trudno jest nieraz zrozumieć. Dzięki obecności ojca przy porodzie może się nawiązać między nim a nowo narodzonym dzieckiem choć namiastka tej więzi, która powstaje poprzez bardzo trudne wspólne przeżycia na linii matka – dziecko.

Dziecko również zyskało na mojej obecności podczas porodu. Dzięki kontaktowi cielesnemu w pierwszych chwilach po urodzeniu mogło „zapoznać się” z tatą, który ma bardziej szorstką od mamy skórę, najpewniej pachnie jakoś tak „inaczej”, jego twarz jest jakaś taka „kłująca”. Dzięki temu, po powrocie do domu dziecko jest już w pełni przyzwyczajone do „odczuwania” taty, co oszczędza mu z pewnością dodatkowego stresu i lęku.

Podsumowując – obecność taty przy porodzie – pomimo wszelkich traumatycznych dla „wzrokowca” – mężczyzny wrażeń wyniesionych z sali porodowej, jest czymś, co przyniesie korzyść dla wszystkich trzech elementów trójkąta mama-tata-dziecko. Jeżeli, drogi tato, masz jakiekolwiek obawy, zapoznaj się z tym, jak wygląda poród, poczytaj o tym. Boisz się trudnych dla Ciebie widoków? Dowiedz się kiedy i od czego powinieneś odwrócić wzrok. Stresująca sytuacja? Postaw się w butach swojej żony – ta dopiero ma stres! Co jednak najważniejsze, skup się na tym, aby z miłością pomóc swojej kobiecie, wtedy już wszystkie strachy, nieprzyjemne widoki i zdenerwowanie zejdzie na dalszy plan.

Sławomir G.


A ty co myślisz o obecności ojca na sali porodowej?


 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *