Macierzyństwo wydaje mi się cudowne. Bycie całym światem dla małego człowieka jest czymś niesamowitym. Zdarzają się trudne momenty, męczące czy nawet frustrujące ale zawsze była jedna rzecz, która mnie przerażała. I właśnie nastała…

Duża rodzina a lęk przed macierzyństwem

Mam tylko jednego brata… starszego. W okresie gdy kształtowały się moje poglądy oraz planowanie przyszłego życia miałam styczność z kilkoma wielodzietnymi rodzinami. Na początku gdy na nich patrzyłam widziałam jedynie chaos. Będąc człowiekiem, który lubi mieć wszystko zaplanowane i najlepiej pod kontrolą przerażała mnie ta perspektywa. Gdy na nich patrzyłam odczuwałam wielki lęk przed macierzyństwem. Akurat stało się tak, że to były bardzo fajne rodziny i z czasem przekonałam się do bogactwa jakim jest mnogość rodzeństwa czy dzieciaczków do ogarnięcia.

Marzenie a rzeczywistość

Ok, ok duża rodzina super. Ale za sama jej nie stworzę. Przydał by się mężczyzna o podobnych poglądach. Nie wrzuciłam tego „wymagania” do listy „must have” mojej przyszłej miłości, z którą będę chciała spędzić życie ale stało się tak, że właśnie takiego człowieka spotkałam na swojej drodze. To chyba była opatrzność boska. Były to czasy, kiedy nie było 500+ i w opinii publicznej chęć posiadania licznej rodziny była wynaturzeniem a nie chęcią zarobku. No nic fakt, że facet z którym chciałam spędzić życie również pragnął dużej rodziny. Szczęściara ze mnie.

Ten największy lęk przed macierzyństwem o który się rozchodzi

-„A ile chciała byś mieć dzieci?”

-„Noooo jakoś 4-5”

-„O_o …”

Tak mówiłam i będę mówić. Jak już otrząsnęłam się po porodzie nadal tak mówiłam ale nie pomyślałam o jednym… Przerażał mnie jeden druzgocący dla mnie fakt. Jak ja dam radę z małym dzieckiem będąc w kolejnej ciąży? Ok, kobiety dają sobie jakoś radę bo muszą. Ale jak przypominałam sobie siebie w okresu pierwszej ciąży, która miała wszystkie możliwe dolegliwości ciążowe to byłam przerażona. Potrzebowałam wtedy jednego… żeby ktoś się mną zaopiekował. A teraz to ja mam obowiązek opiekować się innym małym człowiekiem. Było to dla mnie bardzo trudne. Nawet nie fizycznie ale psychicznie.

Jak przezwyciężyć ten strach?

Mam dwie taktyki.

Pierwsza: komunikuje wszystko mojemu mężowi. Bez ściemniania czy zbędnej skromności. Ok, opiekuje się naszą córeczką co jest dla mnie niesamowite ale też potrzebuje czuć się zaopiekowana. I to pomaga. Mąż w miarę możliwości stara się zapewnić mi taki właśnie stan. A mi bardziej pomaga to, że o tym mówię właśnie jemu czyli najważniejszej osobie w moim życiu.

O pomocy przy dziecku pisałam  TUTAJ.

Druga: oprócz zamartwiania się tym faktem, że mi trudno zajmuje głowę czymś innym. Planuje sobie aktywności, które pozwolą mi moją energię przeznaczyć na coś innego, pożytecznego np. zmiany na blogu, przejmuje dwa nowe funpage na facebooku, pomagam przy organizacji pielgrzymki dla przewodniczek ze Skautów Europy (15-17 września, kobiety, chce któraś pójść, będzie super! Link), wymyśliłam sobie nowe hobby ale o tym niedługo.

Największy lęk przed macierzyństwem a kolejne dzieci

Myślę, że potem będzie łatwiej. Mój poziom organizacji zwiększy się a przynajmniej do tego będę dążyć. W końcu kolejne dziecko to kolejne szczęście więc czegoś się bać. Skoro „ten” wyżej daje nam taką sposobność to również da siłę i możliwości aby sobie z tym poradzić.

A oto kilka pięknych pamiątek z tego okresu:Lęk przed macierzyństwem Katarzyna Giska

Lęk przed macierzyństwem Katarzyna Giska Lęk przed macierzyństwem Katarzyna Giska

Lęk przed macierzyństwem Katarzyna Giska

Pamiątkowe zdjęcie z córą do albumu…

Lęk przed macierzyństwem Katarzyna Giska

 

 

Fajne, co? Niech Twoi znajomi tez to zobaczą

Komentarze

4 Replies to “Historia o tym, jak mój największym lęk przed macierzyństwem ziścił się

  1. Ojej! To już zaawansowany czas ciąży! Dobrze, że córa z dnia na dzień jest coraz bardziej samodzielna. Dużo pomyślności 😊

    1. Zleciało szybciutko… Fakt córa z dnia na dzień jest coraz bardziej samodzielna. Z jednej strony się cieszę natomiast gdzieś tam z tyłu głowy pojawia się myśl, że już coraz mniej potrzebuje swojej kochanej mamci, hehe. Dzięki bardzo Agata, dla Was również wszystkiego dobrego! <3

  2. Jesteś niemożliwie zorganizowaną kobietą, studia, dom i dwójka dzieci! Chciałam jeszcze zapytać o Antosię, czy ona jakoś reaguje na Twoją ciąże? Czy pomimo tego, że jest mała uświadamiacie ją, że w domu będzie jeszcze jedno maleństwo? Zawsze mnie zastanawiało czy małemu dziecku należy komunikować takie rzeczy, kiedy nie jesteśmy pewni czy ono zrozumie.
    Pozdrawiam dużo zdrowia i odpoczynku 😉

    1. Dziękuje (=

      Córa chyba średnio ogarnia, że będzie rodzeństwo. Opowiadamy jej o tym i pokazujemy na brzuszek mówiąc, że tam jest siostra. Nauczyła się mówić słowo „dzidzia” <3. Myślę, że trzeba i warto komunikować chociaż mój roczniak chyba jeszcze nie rozumie. Dużym wyzwaniem dla nas jako rodziców będzie okres tuż po porodzie kiedy nagle oprócz córy pojawi się drugi człowiek. Jestem ciekawa jak to będzie... (=

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *