Bałam się tego tematu. I to bardzo.

Nigdy nie chciałam, aby moje dzieci były zazdrosne o siebie, aby czuły się mniej kochane niż to drugie. Opiszę jak to było u nas. Po tych 6 miesiącach czuję, że idziemy w dobrym kierunku.

 


Jak przygotować dziecko na rodzeństwo? Czy istnieje plan idealny?

Oczywiście, że nie. Każde dziecko jest inne, ma inny temperament, inną wrażliwość. Nie jest to oczywiście powodem do przemilczenia tematu. Moim marzeniem jest szczęśliwa rodzina, więc robię wszystko żeby taka była. Dużą inspiracją są dla mnie inni. Dużo obserwuje i pytam. Dzisiaj polecam swój plan, który udało mi się opracować i wdrożyć całkiem pomyślnie w życie.


Dużo rozmów

Córka była pierwszą osobą, której uroczyście powiedzieliśmy o kolejnym dziecku. Nowe bobo dostało przydomek „Dzidzi”. W ten sposób nasza córka utożsamiała nowego członka naszej rodziny. Byliśmy bardzo ostrożni w słowach. Unikałam stwierdzeń, że teraz córa jako starsza siostra będzie musiała dawać dobry przykład czy pomagać mamie przy Dzidzi. Nie chciałam, aby kojarzyła pojawienie się rodzeństwa z obowiązkami. Dodatkowe obowiązki ma rodzic a nie dziecko.


Animowanie i pokazywanie

Obok słów w dużej mierze animowaliśmy córce co to znaczy, że pojawi się „Dzidzi”. Pokazywaliśmy na mój coraz większy „ciążowy brzuszek” tłumacząc, że „Dzidzi” na razie mieszka tam. Wspólnie szykowaliśmy rzeczy dla kolejnego człowieka. Córa była nawet z nami na USG, kiedy „Dzidzi” była już całkiem duża.


Odpowiednie narzędzia

KSIĄŻECZKI – były niesamowitą pomocą. Z uporem maniaka czytaliśmy Pucia (część pierwsza „Pucio uczy się mówić”), gdzie bobo płakało „łeee” a Pucio śpiewał „lalala”, żeby uciszyć braciszka. Tłumaczyliśmy córce, że Pucio ma rodzeństwo, takie małe bobo i córka też będzie takie mieć.

RZECZY CÓRKI – mnóstwo rzeczy „Dzidzi” dostała po starszej siostrze. Podczas przygotowań pokazywałam jej miniaturowe ubranka dla bobasa aby zobaczyła jakiej wielkości będzie nowy członek rodziny.


Wspominki

Myślę, że to najbardziej trafiło do córki. Na każdym etapie oczekiwania na Dzidzię oraz przygotowywania się na jej pojawienie pokazywałam córce jej stare rzeczy. Przy każdej opowiadałam jak to było z nią, gdy byłam w stanie błogosławionym albo gdy była taka malutka. Córka słuchała i chociaż nie potrafiła odpowiedzieć, czułam, że zaczyna rozumieć temat.


Przygotowanie na nieobecność mamy

Przed porodem oznajmiliśmy córce, że nie będzie mnie przez kilka dni w domu a mój powrót będzie już z kolejnym, małym człowiekiem. Podczas mojej nieobecności rozmawialiśmy przez telefon oraz video rozmowy zatem kontakt z mamą był. Mama nie zniknęła na zawsze.


Prezent od rodzeństwa

Jako, że Dzidzi jest nowym członkiem rodziny i to ona jest ta „nowa” podarowała starszej siostrze prezent. Był to drobiazg na „przełamanie pierwszych lodów”. Pomysł ściągnięty od znajomych ale wydawał nam się całkiem sensowny.


Pierwsze spotkanie

Tu opowiem małą anegdotkę. Zależało nam, aby pierwsze spotkanie dziewczyn wyszło fajnie. Długo się zastanawiałam jak przygotować dziecko na rodzeństwo. A zrobiliśmy to tak: mąż przyjechał z córką po nas do szpitala. Niestety starsza córa usnęła w aucie a my nie obudziliśmy jej na „zapoznanie”. Dojechaliśmy do domu. Zabrałam Dzidzię do mieszkania. Umówiliśmy się, że mąż chwilę później obudzi córkę i zabierze ją do domu, gdzie będę czekać ja razem z Dzidzi. Taka niespodzianka. Po przebudzeniu córka nie chciała nigdzie iść. Położyła się z płaczem na ziemi zła i zawiedziona bo przecież tato powiedział, że jedziemy po mamę i Dzidzi. Jakoś udało mu się doprowadzić córkę do domu. Otworzyłam drzwi i kucnęłam z szeroko otwartymi rękami. Córka zaczęła biec radośnie w moją stronę. Już prawie była w moich ramionach, gdy… Dzidka się rozpłakała. Starsza córa ominęła mnie idealnym łukiem i pobiegła do kołyski. Gdy zobaczyła Dzidzi zaczęła się śmiać i skakać z radości. Czułam się zdziwiona a zarazem szczęśliwa. Jak to tak, córunia mamuni nie przywitała się ze swoją ukochaną mamunią?! Patrząc na reakcje mojej starszej córy wszystkie negatywne uczucia minęły. Po cichu w moim sercu pojawiło się pragnienie, żeby zawsze z taką radością na siebie patrzyły.


Minęło pół roku razem. Pół roku uczenia się siebie nawzajem przez całą naszą czwórkę. Słowo „delikatnie córciu” nabrało nowego sensu a akceptacja uczuć tych dobrych i tych złych stałą się kluczem do sukcesu. Codziennie widzę tę piękną siostrzaną relację i utwierdzam się w przekonaniu jak ważną rolą rodzica jest nie zepsucie jej i odpowiednie przygotowanie dzieci.


 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *