Najbardziej emocjonującym momentem dla rodziców w życiu bobasa są jego pierwsze słowa. Mama i tata zacierają rączki, którego z nich dziecko wywoła, jako pierwsze. Oczywiście, że będzie to osoba, której nazwę będzie się częściej powtarzać bobasowi. Jeśli chcesz, aby pierwsze powiedziała „mama” to koniecznie przeczytaj dzisiejszy post.

 

Na początku kilka słów wstępu jak zachęciłam dziecko do mówienia:

1. Mów do bobasa

Przychodziły dni, że już świrowałam sama z bobasem. Potrzebowałam, do kogoś otworzyć buzie. Dlatego nadawałam do mojego dzieciątka. Opowiadałam o pogodzie, co będziemy teraz robić, co ciekawego ma w pieluszce, co bym zjadła itp., itd. Czułam się nieswojo mówiąc do kogoś, kto i tak mi nie odpowiada, ale po pewnym czasie przyzwyczaiłam się. Gadałam do córy jak była w brzuchu to wtedy miałam przestać?

2. Patrz i słuchaj

Z biegiem dni bobas coś tam mi zaczynał odpowiadać. Gdy tylko usłyszałam, że coś mówi od razu patrzyłam bobasowi w oczy i przytakiwałam, kiwając głową i przytakując słówkami typu: „yhy”, „tak”, „rozumiem”. Chciałam żeby córa widziała, że jak coś mówi to ja poświęcam jej uwagę i co prawda nie rozumiem, o co jej chodzi, ale bardzo się staram.

3. Powtarzaj po swojemu

Gdy bobas coś powiedział, wsłuchiwałam się i powtarzałam jakieś słowo, które zaczynało się od sylaby bobasa. Gdy mówiła „buuuuu”, ja odpowiadałam „bułka”. Wtedy córka z zaciekawieniem patrzyła na moją twarz starając się powtórzyć. Strasznie bawiło ją, jak udawałam wycie wilka i podczas wydawania odgłosu podnosiłam głowę do góry. Gdy starała się powtórzyć a dźwięk jej nie wychodził to podnosiła głowę do góry tak jak ja.

4. Blisko i wyraźnie

Podczas naszych pogawędek starałam się mieć twarz nad córką w niewielkiej odległości. Zdawałam sobie sprawę, że jej wzrok nie jest do końca wykształcony. Im bliżej niej byłam tym lepiej mnie widziała. Dodatkowo podczas rozmów wyolbrzymiałam intonacje niektórych sylab oraz słów, aby łatwiej było jej zapamiętać. Z boku wyglądało to całkiem komicznie

Jak nauczyłam dziecko mówić „mama”

Wymyśliłam kilka zabaw do nauki mowy. Chodziło tak naprawdę o to, aby zająć bobasa w trudnych chwilach, ale zabawy sprawdziły się rewelacyjnie:

  • „gdzie jest mama?”– to nie jest żadna nowość, ale działało, chowałam twarz za tetrową pieluszką mówiąc „gdzie jest mama?”, następnie odkrywałam tetrę mówiąc innym głosem „tu”, słowo „mama” starałam się mówić bardzo wyraźnie aż za bardzo;
  • „m-m-m-m-m-m-m-m-ma-ma” – podobnie jak wyżej, mówiłam kilka razy literkę „m”, bardzo wyraźnie na końcu „mama”, działało i to bardzo, na słowo mama zawsze się uśmiechała, sprawiało mi to straszną radochę, potem, gdy już córa opanowała mama wprowadziłam do słownika, tata, dziadzia i baba;
  • ćwiczenia przy lustrze – brałam córę na ręce, stawałyśmy przed lustrem, pokazywałam paluszkiem na córę mówiąc „Tosia” a potem na siebie „mama”;

Starania i zabawy swoją drogą. Każda dziecko uczy się mówić w swoim tempie. Moja Gwiazda naucza się kilku słów (w tym oczywiście „mama”) potem wstrzymała się z mówieniem a następnie nauczyła się chodzić. Potem znowu zaczęła skupiać się na mowie. Moje „sprawdzone” sposoby  to tak naprawdę mój wymysł, bo bobas i tak zacznie mówić w swoim czasie, kiedy będzie na to gotowy.

Fajne, co? Niech Twoi znajomi tez to zobaczą

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *