„Nie noś bo przyzwyczaisz”, „odstawiaj po karmieniu”, „płaczem wymusza to na Tobie” – chyba każdy rodzic słyszał któreś tych porzekadeł. Rodzicielstwo bliskości obala wszystkie te bzdury i w łatwy sposób określa jak być wystarczająco dobrym rodzicem dla swojego dziecka.

Chwytliwa nazwa „rodzicielstwo bliskości” kryje wiele dobra. Dobra, które rodzice już znają ponieważ instynktownie je stosują. Najlepsze wyjaśnienie tej definicji o rodzicielstwo zdroworozsądkowe, które ma na celu:

  • poznanie swojego dziecka;
  • pomoc dziecku, aby dobrze się rozwijało;
  • umożliwienie cieszenia się rodzicielstwem.

Na publikacje Państwa Searsów natrafiłam podczas pierwszej ciąży. Zaczęłam od „Księgi Ciąży” a dziś już po raz drugi wertuję kolejną część” „Księga Dziecka”. Książki są dla mnie wiarygodne ponieważ autor jest zarówno pediatrą, rodzicem oraz cierpliwym słuchaczem innych rodziców. W tej właśnie książce trafiłam na pojęcia rodzicielstwa bliskości. Zdałam sobie sprawę, że to, co podpowiadał mi mój instynkt naprawdę się sprawdza i jest to właśnie rodzicielstwem bliskości.


SIEDEM FILARÓW RODZICIELSTWA BLISKOŚCI

1. Być blisko od samego porodu

Pierwsze chwile z dzieckiem są bardzo ważne. Jest to moment podczas którego, możemy się „zapoznać”, podać sobie rękę, przytulić się oraz przede wszystkim pobyć ze sobą. Warto wcześniej wiedzieć jak przebiega poród i jak się do niego przygotować, aby dobrze przeżyć ten czas i móc się cieszyć obecnością dziecka.

Po każdym porodzie bardzo ceniłam sobie ten „ustawowy” czas tylko dla naszej rodziny. Kontakt skóra-skóra z bobasem uwalniał we mnie taką radość, że trudy porodu schodziły na dalszy tor.


2. Słuchać płaczu swojego dziecka

Niemowlak nie powie czego potrzebuję zatem swoje potrzeby może komunikować jedynie za pomocą płaczu. Rozpoznanie płaczu dziecka pomaga na szybkie reagowanie na jego potrzeby. Zaspokajanie potrzeb dziecka umożliwi mu wykształcić solidne wzorce komutacyjne. Pierwsze chwile z dzieckiem są bardzo ważne. Jest to moment podczas którego, możemy się „zapoznać”, podać sobie rękę, przytulić się oraz przede wszystkim pobyć ze sobą. Warto wcześniej wiedzieć jak przebiega poród i jak się do niego przygotować, aby dobrze przeżyć ten czas i móc się cieszyć obecnością dziecka.

Po pierwszym porodzie na porodówce nie potrafiłam odróżnić płaczu swojego dziecka od innych. Początkowo się załamałam, co ze mnie za matka. Wszystko przyszło z czasem. Tak samo było po drugim porodzie. Znam już płacz na głód, na zmianę pampersa, na ból oraz na po prostu „przytul mnie”.


3. Karmić piersią

Gdyby karmienie piersią nie było dobre dla bobasa, to natura by tego tak nie stworzyła. Podczas karmienia piersią zaspokaja się dwie z trzech najważniejszych potrzeb dziecka. Są to łaknienie oraz potrzeba bliskości. Odkąd moje dziecię nauczyło się efektywnie ssać, a ja nauczyłam się to rozpoznawać wiem kiedy dziecko je bo jest głodne, kiedy „memła” sobie pierś bo po prostu chce się poprzytulać, a kiedy swędzą ją dziąsła i chce sobie załagodzić ból. Dodatkowo podczas ssania organizm kobiety uwalnia dwa ważne hormony (prolaktynę i oksytocynę), które wspomagają macierzyńską „intuicję”.

Karmienie było dla mnie trudne. Z czasem bardzo je polubiłam nawet w miejscach publicznych. Pierwszą córką przestałam karm piersią wcześniej niż planowałam. Pomimo tego byłyśmy oraz jesteśmy bardzo blisko.


4. Nosić dziecko przy sobie

Dziecko było noszone przez mamę przez 9 miesięcy pod sercem, więc noszenie dziecka na rękach nie jest dla niego nowością czy sposobem na rozpieszczenie. Nienoszenie dziecka natomiast jest dla niego czymś nienaturalnym.

Lubię nosić swoje dzieci. Widzę, że na rękach lub w moich objęciach są spokojniejsze. Czasami jednak nie daję rady fizycznie. Świetnym rozwiązaniem okazałą się chusta! Wkręciłam się z chustonoszenie, ułatwiło mi to życie, pozwoliło być bliżej moich dzieci. O dobrodziejstwach chustonoszenia w mojej rodzinie jeszcze napiszę.


5.Spać przy dziecku

Podobnie jak w kwestii noszenia. Dziecię od początku swojego życia było cały czas z mamą także spanie w jej obecności jest czymś naturalnym.

Przy pierwszej córce nie czułam potrzeby uprawiania współspania. Było mi dobrze jak jej łóżeczko stało tuż przy naszym ale nie było tym wspólnym. Owsem zdarzały się noce, kiedy spaliśmy wszyscy razem. Zanim urodziła się druga córka, upierałam się, że będzie tak samo. Tuż po porodzie odczułam silną potrzebę spania razem z córką. Tak właśnie się stało, że młodsza często śpi z nami. Widzę, że starsza córka również potrzebuje takiej bliskości zatem często na drzemkach zasypia wtulona we mnie.


6. Równowaga oraz wyznaczanie granic

W rodzicielstwie nie można zapomnieć o sobie. Dając z siebie wszystko łatwo można się wypalić, co przynosi złe skutki nie tylko dla rodziców, ale także dla dzieci.

W chwilach zmęczenia dopada mnie myśl, że jestem słabą matką i moje dzieci są nieszczęśliwe. Dodatkowo jestem tak zmęczona, że wyczekuje chwili gdy małżonek wróci z pracy do domu, żeby przekazać mu dzieci do opieki jak biegacze przekazują sobie pałeczkę. Pomaga mi nastawienie, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci. Dla dobra mojej rodziny i mojej równowagi psychicznej muszę mieć wygospodarowany czas dla siebie i TYLKO dla siebie. To pomaga, naprawdę.


7. Unikać trenerów dzieci

Kochasz swoje dziecko i chcesz dla niego najlepiej. Intuicja matki jest niesamowitym narzędziem, które pomaga wsłuchać się w potrzeby dziecka i szybko je zaspokoić.

Zawsze znajdzie się „ciocia złota rada”, która będzie oczywiście chciała pomóc i które wie lepiej od Ciebie, co Twoje dziecko potrzebuje. Póki nie uświadomiłam sobie, że ludzie dookoła mnie chcą mojego i dzieciątka dobra strasznie mnie to frustrowało. Mam to za sobą. Owszem słucham rad innych ale słucham się tych, które uważam za słuszne.


7 filarów rodzicielstwa bliskości – brzmi wyniośle, prawda? A tak naprawdę są to rzeczy, której serce podpowiada każdej matce. Bardzo podobają mi się powyższe twierdzenia. Przyjęłam je, zaakceptowałam i używam jako własne. Myślę, że najwalniejsze jest robić to, co podpowiada nam – rodzicom nasza intuicja. Nie czuję potrzeby spania z dzieckiem – w porządku za to niezła ze mną chustoświrka i noszę moje dziecię codziennie. Wszystko w zgodzie ze sobą. Który z filarów rodzicielstwa bliskości jest najbliższy Tobie?


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *