Rok temu zakładając bloga nawet nie przyszło mi na myśl, że tyle zmieni. Co więcej, że aż tyle mi da. Dziś o wartościach dodanych „zabawy” w blogowanie.

Rozwój osobisty

Blog nie pozwala mi stać w miejscu. Cały czas dowiaduje się nowych rzeczy, ugruntowuje swoje zdanie czy wiedzę. W tym całym „nowym” rodzicielskim świecie pomaga mi pozostać sobą. Fakt, piszę tu na tematy dzieciowe, ale zawsze jest to MÓJ skrawek Internetu, który kreuje jak tylko mi się podoba. Od zawsze robiłam coś „ponad”. W szkole podstawowej to był teatrzyk szkolny, potem w gimnazjum wolontariat i w trakcie harcerstwo. Przez większość życia zawsze robiłam coś oprócz rzeczy, które musiałam. To niesamowite uczucie mieć coś swojego w tym „dorosłym” życiu, które obecnie tak mocno poświęcone jest mojej córce i rodzinie.

Nowe umiejętności

Przez ten rok nauczyłam się naprawdę dużo. Kilka umiejętności, które od razu przychodzą mi do głowy:

  • stawianie strony na wordpressie – metodą prób i błędów stawiałam swojego bloga sama. Szukając w Internecie inspiracji oraz instrukcji nauczyłam się naprawdę dużo;
  • pozycjonowanie stron – definicje typu SEO, faza kluczowa, atrybut alt czy zasięgi organiczne przestały mi być obce. Kilka pierwszym miesięcy zabawy z pozycjonowaniem sprawiało, że traciłam nadzieję. Dopiero po kilku miesiącach odnotowałam zwiększenie popularności moich wpisów o materiałoznawstwie, zaczęłam wierzyć w te wszystkie skomplikowane wcześniej dla mnie frazy;
  • estetyka zdjęć – tego się jeszcze nie nauczyłam, ale zaczęłam zdawać sobie sprawę, co mi się podoba a co nie. Które kadry są w porządku a w których coś mi nie pasuje. Wiedza to jedno ale cały czas walczę z praktyką. Najtrudniejsze są dla mnie zdjęcia na których sama „pozuję”. Niby wiem, jakich oczekuję efektów ale największym problemem była nieświadomość swojego ciała. Cały czas się tego uczę i z ciekawością obserwuję jak to wpływa na moją samoocenę. Zdjęcia zdjęciami chociaż od samego początku moimi ulubionymi są te, w spódnicy czy w sukience, na których się kręcę…

Własne zdanie

Pisząc na wiele tematów musiałam się podzielić tym, co myślę oraz czuję. Na co dzień czasami łatwiej jest mi to pozostawić tylko dla siebie. Daje to ochronę przed krytyką. „Tu” jest zupełnie inaczej. Wręcz odwrotnie. Ale to dobrze. Konstruktywnej krytyki nigdy za wiele a dyskusja z osobami, które mają zupełnie inne zdanie jest bardzo wartościowa. Pozwala spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy.

Czasem podejmując się jakiegoś tematu uświadamiam sobie, że są kwestie, które nie do końca mam jeszcze poukładane w głowie. Pisanie o tym pozwala mi na zmierzenie się z wieloma aspektami, które gdzieś odkładam na bok mojej świadomości np. jak reagować na upadki mojego dziecka.

Relacje

Ten blog miał być czymś w rodzaju pamiętnika czy miejsca, gdzie mogę spuścić emocje rozemocjonowanej matki polki. Z czasem okazało się, że odnowiło mi się kilka bardzo ciekawych znajomości albo wręcz nawiązały z osobami, które są w podobnej sytuacji, co ja. Przyznam, że bardzo mi brakowało koleżanek, które również mają dzieci w podobnym wieku i żyją, na co dzień podobnymi sprawami, co ja. Lubię swoich znajomych, ale zawsze fajnie z kimś sobie pogadać o ząbkowaniu, przewracaniu się bobasa na brzuszek czy odparzeniach pupy latorośli. Nie oszukujmy się matki zawsze lubią pogadać o swoich dzieciach, trochę się pochwalić, trochę powymądrzać ale taka ich (nasza, MOJA…) natura.

Pisanie bloga – warsztat czy pamiętnik?

Pisanie bloga pomaga mi polepszyć warsztat pisarski. Nigdy nie czułam się pewnie w tej dziedzinie, ale widzę, że systematyczne pisanie pomaga. Oczywiście zdarza mi się nie zjeść jakiś przecinek czy napisać jakąś myśl w sposób niejasny (po prostu zrozumiany tylko przeze mnie), ale mam grono czytelników, którzy z błędzie interpunkcyjnym zawsze dadzą mi znać. Dodatkowo czuję się strasznie dobrze, mogąc powrócić do spraw, z którymi musiałam się zmierzyć po raz pierwszy z moją córą. Pozwala mi to pielęgnować mnóstwo wspomnień oraz spojrzeć na spokojnie na niektóre trudne dla mnie sprawy,

Dlaczego warto prowadzić bloga?

To tylko kilka z tych, które przyszły mi od razu do głowy. Jest ich oczywiście o wiele więcej. Głęboko wierzę, że kryje się w tym jakieś dobro, które mogę szerzyć. Czy to swoją wiedzą czy to doświadczeniem, które zdobywam a może po prostu zwykłym życiem młodej matki – studentki (w sumie już niestety nie) – żony czy po prostu dziewczyny z marzeniami czy pasjami. Sama nie wiem. Ten rok był naprawdę dobry. Zostaje za niego dziękować i patrzeć z nadzieją co przyniesie kolejny.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *