Gdy rozpoczęła się akcja porodowa z moim pierwszym dzieckiem byłam taka szczęśliwa! Nie bez powodu zrobiliśmy z małżonkiem 1520 schodów w dół aby szybciej urodzić. Miałam w głowie tyle różnych myśli i przekonań. Oto fakty, których chciałabym być w pełni świadoma jadąc na poród…

Nie wrócę do domu tego samego dnia z dzieckiem

Gdy koło 5 rano rozpoczęła się akcja porodowa razem z małżonkiem wpadliśmy w taką radość. Pamiętam jak dziś jak biegał po mieszkaniu i mówiliśmy do siebie pełni radości, że dzisiaj wrócimy z naszym dzieciątkiem do domu. Nie wiem, czemu byliśmy tacy naiwni… szczęście? Adrenalina? Podekscytowanie? Sam poród swoje potrwał a jeszcze trzeba było zostać kilka dni z dzieckiem w szpitalu.

EDIT. poród nr 2: tym razem dobrze wiedziałam, że nie wrócę tak szybko do domu. Stwierdziłam, że to będzie mój czas na relaks oraz odpoczynek przed powrotem do domu i podwójnymi obowiązkami. Zabrałam do szpitala maseczkę do twarzy, ulubione kosmetyki, książki i kiedy dziecię spało ja się relaksowałam.

Każą mi wstawać, co 2h

Aby pobudzić laktacje położne kazały mi wstawać, co 2-3h i karmić dziecię. Było to dla mnie strasznie trudne fizycznie, jak i psychicznie. Było nas 3 na sali i każda miała o innych godzinach budziki… Fakt – po samym porodzie córa przespała całą noc. Jest to ponoć naturalne zjawisko związane z tym, że bobas ma jeszcze zapasy pokarmu z życia płodowego, a matka w tym czasie ma czas na regenerację. Natomiast potem, aby pobudzić całą machinę zwaną laktacją, trzeba było wstawać…

EDIT. poród nr 2: specjalny budzik co 2-3 godziny? Jakiś żart, karmiłam dziecię na żądanie + pilnowałam, żeby nie przesypiało za długo zanim nie rozpoczęła mi się prawidłowa laktacja. Dziecko było najedzone a ja nie czułam obciążenia związanego z tym nieszczęsnym budzikiem.

Położna moim bohaterem

Jadąc na poród byłam przekonana, że odbierze go lekarz i to on jest tym, który mi pomoże. Nic bardziej mylnego. To położne się mną opiekowały, zaglądały do mnie i pomagały różnymi naturalnymi sposobami. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, jak istotna jest rola położnej podczas porodu, a teraz.. jak tylko dowiaduje się, że któraś z koleżanek jest położną to jej dziękuję i mocno ściskam.

EDIT. poród nr 2: tym razem trafiłam trochę gorzej jeśli chodzi o położne. Została mi przyklejona etykieta wieloródki, która nie potrzebuje tyle uwagi bo już jedno dziecko urodziła. Może to kwestia innego szpitala. Ciężko stwierdzić.

Będzie bolało tak, ze będę chciała umrzeć

Mówili, że boli, ale nie mówili, że aż tak. Zawiodłam się na tych wszystkich metodach oddychania itp. Podczas porodu byłam wkurzona, miałam poczucie, że ktoś mnie oszukał i że nie dam rady.

EDIT. poród nr 2: wiedziałam, że będzie boleć ale wiedziałam też, że jest to do zniesienia. Znowu nie ćwiczyłam tyle oddychania co zalecali… Aby bardziej zająć umysł przed wyjazdem do szpitala zapisywałam na kartce co ile były skurcze i ile trwały. Dodatkowo w trakcie największego bólu chodziłam od ściany do ściany  a małżonek masował krzyż lub stawałam przy ścianie bujałam biodrami. W sumie nie zmniejszyło to znacząco bólu ale pozwalało czymś zająć myśli.

To będzie jedna z najpiękniejszych chwil w życiu

Tak też było. W momencie, kiedy położyli mi moje dziecię na mnie, poczułam… szczęście. Wszystkie rozczarowania i smutki minęły. Doświadczyłam cudu życia. Nie da się tego porównać z niczym innym. Mogłam w końcu poznać moje dziecię, które od 9 miesięcy było we mnie. Niesamowite przeżycie. Dla takich chwil warto żyć.

Za chwilę czeka mnie drugi poród. Nie wierzę w to co zaraz napiszę ale… nie mogę się już go doczekać!

EDIT. poród nr 2: znowu ogarnęło mnie niesamowite szczęście. Gdy mój mały cud leżał na mnie nie myślałam już o bólu czy zmęczeniu. Nie wiem czy cieszyłam się bardziej z tego, że jest już ze mną czy z mojego ekspresowego porodu ale o tym w innym odcinku. 

(=

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *